Dwie lewe ręce fachowca

Obraz łazienki po wyjściu fachowca

Był taki program w telewizji o fachowcach naprawiających różne usterki. Podglądani okiem ukrytej kamery męczyli się strasznie próbując wywiązać się z zadania. Z zaciekawieniem oglądałem, zwłaszcza te odcinki z budowlańcami. To materiał bardzo wdzięczny i jak mi się wydawało obarczony znacznym ciężarem stereotypów. Po każdym takim odcinku powtarzałem sobie, że to zaaranżowana ustawka – oni kontra inwestorzy, jak to mówią fachowcy na swoich klientów. Skończyłem z telewizją i od kilku lat programu nie widziałem, aż do pewnego dnia. Wróciło wspomnienie tych programów i pojawiła się męcząca myśl – myliłem się - oni istnieją. Fachowcy z koszmarów klientów, kiedy drobna robota zamienia się w katastrofę. Dosłownie.

Fachowiec z koszmarów

Nie lubię oceniać pracy innych fachowców. Nie mam w zwyczaju, zwłaszcza na budowie źle mówić o pracy innych. W sytuacji, którą teraz opiszę brał udział jednak wyjątkowy fachowiec, okaz o niezwykłym poczuciu dobrze wykonanej, własnej pracy. Nie był to przypadkowy fachowiec czekający na zlecenia ale normalna firma jednoosobowa, zarejestrowana, ze stroną na popularnym serwisie społecznościowym. Z tego serwisu pozyskiwał zlecenia ogłaszając się na lokalnych grupach. Nie napiszę co to za firma i gdzie działa. Nie był to oszust a raczej fachowiec samouk.

Wiszący na wężykach i podpierający się na pralce sześćdziesięcio kilowy bojler był tylko namacalnym dowodem, że w tym mieszkaniu pojawił się fachowiec – szkodnik. Wartość wygenerowanych strat trudno oszacować na oko, chociaż podczas prac remontowych nic nie zapowiadało katastrofy.

Oberwany bojler to szkoda materialna ale nie trudno sobie wyobrazić co by było gdyby ktoś stał przy pralce? Nie wiem czym tłumaczyć montaż urządzenia na wkrętach do drewna ze stożkowym łebkiem zamiast haków? Na pusto trzymało. Z rzeczy zagrażających bezpieczeństwu domowników tego mieszkania trzeba jeszcze wymienić montaż gniazda elektrycznego pod zaworami wody. Czy to tylko brak wyobraźni?

Kompletnie nie rozumiem jednej rzeczy. Fachowiec w mieszkaniu nie używał narożników do wykończenia kątów ścianek, wnęk okiennych i innych miejsc gdzie należałoby je zastosować. Nieobrobiony styk płyt G-K we wnęce okiennej wygląda nieco dziwnie i aż sam prosi się o wykończenie. Znałem fachowca który obrabiał takie narożniki dwiema szpachelkami, ciągnąc gips od dołu.

Zakładać narozniki czy nie?

 

Dużą niespodzianką okazała się łazienka w której nie udało się nam zamontować kabiny prysznicowej. Nam, bo zostaliśmy poproszeni o montaż kabiny. Fachowiec „nie miał już czasu”. Ściany wyłożone płytkami odchodziły od pionu na tyle, że szyby kabiny wychodziły z profili. Montaż na silikon nie wchodzi w grę.

Gładzie miały być na ścianach
Gładzie miały być na ścianach

Wiem, że poczucie estetyki jest względne, każdy ma inny odbiór tego co widzi ale są pewne ramy w których efekt pracy jest akceptowalny. Nasz fachowiec budowlany te ramy przekroczył i nie widział problemu w jakim stanie oddaje powierzone mu zadanie. Ale nie ma co pisać, widzieliście.

Jak widzicie przeciwieństwa króla Midasa istnieją. Jest ich co prawda, bardzo mało ale są. Mnie dziwi zawsze to, że oni uznają swoja pracę za dobrze wykonaną i domagają się pełnego wynagrodzenia. Rzeczywistość alternatywna. Na szczęście dla klientów, takich okazów jest coraz mniej – tak mi się wydaje.